żyję, mam się dobrze, nie mogę doczekać się skończenia studiów, jeszcze tylko kilka miesięcy... A co najciekawsze od grudnia jestem szczęśliwą MAMUSIĄ JASIA :)

żyję, mam się dobrze, nie mogę doczekać się skończenia studiów, jeszcze tylko kilka miesięcy... A co najciekawsze od grudnia jestem szczęśliwą MAMUSIĄ JASIA :)
dziś nasza kolejna mała rocznica :) i pytanie do Was, macie jakiś ciekawy, nieoklepany pomysł na Walentynki?
Wiem, wiem, kochć się trzeba zawsze nie tylko w komercyjny dzień, ale mimo wszystko chciałabym jakoś fajnie go spędzić. 2 lata temu była moja studniówka, rok temu narzeczony zabrał mnie n wycieczke niespodziankę do porządnej restauracji :) a w tym roku, to pierwsze małżeńskie Walentynki ;)
Pomysły mile widziane :)

Jak jeszcze ktoś mnie pamięta to króciutkie sprawozdanie z tego co się u mnie dzieje.
W ciąży nie jestem, na razie nie planujemy. Jestem w czasie sesji egzaminacyjnej na studiach, jutro ostatni - najgorszy egzamin, bardzo się boję, ale jak wszystkie do tej pory zdałam to i z tym chciałabym sobie poradzić :) heh, grunt to pozytywne myślenie :)

Mieszkam sobie z Mężem, zrezygnowałam z mieszkania studenciego, pełnię obowiązki żony i pani domu :) w między czasie się uczę i tak kolejne dni, tygodnie, miesiące uciekają. Wogóle ten czas od ślubu leci błyskawicznie... Za 3 dni będzie 7 miesięcy...Co tu dużo...
3 lata temu, po troszkę ponad 2 latach znajomosci i przyjaźni, zostaliśmy parą :) i od tamtego czasu jesteśmy nierozłączni... Eh... Nierozączni... Para weekendowa, a teraz małżeństwo weekendowe... Ale wszystko ma jakiś cel, tęsknota też...
Dobra nie rozpisuję się więcej, bo zamiast cieszyć się rocznicą, będe się martwić, że jeszcze 3 dni nie mam Męża u boku...
